poniedziałek, 18 lipca 2016

Szczygieł - Donna Tratt (recenzja)



Tytuł oryginału: Goldfinch
Autor:  Donna Tratt
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 844
Moja ocena: 8/10

ZARYS FABUŁY:

"Szczygieł" to historia Theo Deckera, który wraz z mamą udaje się do muzeum, w którym to dochodzi do wybuchu. Chłopak wychodzi z niego cało, jednak w trakcie ewakuacji w jego ręce trafia jeden z cennych obrazów.  Dzieło to towarzyszy mu zarówno w młodzieńczym, jak i dorosłym życiu. I od tego momentu poznajemy losy chłopca, który musi sobie radzić z żałobą po śmierci mamy, z ogromną traumą i odrzuceniem.

Autorka większą część powieści poświęciła na opisanie młodzieńczych lat bohatera, chcąc zaznaczyć jakie czynniki wpłynęły na niego jako dorosłego człowieka. Kolejne części ukazują już dorosłego mężczyznę i jego dalsze losy, które również są naznaczone dramatem i cierpieniem.

OCENA:

Czytając Szczygła autorstwa Donny Tartt na myśl przychodziła mi często książka, jaką poznałem przed laty - Buszującego w zbożu. Podobieństw między tymi  tytułami jest wiele. Obie książki opowiadają o trudnym dojrzewaniu i poszukiwaniu własnego "ja". Powieść Donny Tartt jest znacznie bardziej obszerna i szczegółowa. Bohaterowi towarzyszymy przez kilkanaście lat jego życia, kiedy próbuje uporać się z traumą z przeszłości i wyjść na prostą. Tym, co łączy obie książki jest także główne miejsce rozgrywania akcji - Nowy Jork. Zarówno dla Theo, jak i Holdena Caulfielda z Buszującego w zbożu, miasto to jest domem i miejscem wyjątkowym.

Szczygieł nie jest na pewno książką, którą można by polecić każdemu. Ci, którzy szukają wartkiej akcji, dynamiki czy zwrotów akcji, powinni wybrać coś innego. Książka jest przeznaczona dla czytelników, którzy lubią historie życia mniej lub bardziej zwykłych ludzi. Bo tak naprawdę niewiele się w niej dzieje.  Gdy zabierałem się do lektury, przypuszczałem, że przebrnięcie przez Szczygła będzie sporym wyzwaniem. Co prawda zdarzało mi się już czytać książki 800-stronnicowe i dłuższe (jak choćby To i Dallas 63 Stephena Kinga). W tym przypadku do spodziewanych trudności dochodził jednak styl autorki i nieprzeciętność używanego przez nią języka. Książkę czytałem dość długo - około trzech tygodni. Nie miałem jednak momentów zwątpienia i nie odłożyłem jej na półkę (jak uczyniło paru znanych mi czytelników).

Książka ma swój klimat i momentami naprawdę mnie zauroczyła. Do gustu zdecydowanie bardziej przypadła mi jej pierwsza część, opowiadająca o dorastaniu Theo. Jej wielki atut to postać Borisa - najbliższego przyjaciela naszego głównego bohatera. Ich relacje były na tyle bliskie, że pojawił się nawet wątek homoseksualny (autorka go jednak nie rozwijała, a pewne rzeczy zostały niedopowiedziane).

Sam obraz - tytułowy Szczygieł - odegrał w całej opowieści kluczową rolę. Ocena jego kradzieży nie jest jednoznaczna. Ostateczny werdykt, po przeczytaniu książki, musicie wydać sami...

"Gdzie jest napisane, że tylko zło może być konsekwencją złych uczynków? Może czasami złe oznacza dobre? Można źle skręcić, a i tak trafi się ostatecznie do celu? Albo, jeszcze inaczej, czasem robisz wszystko źle, a to i tak wychodzi na dobre" - cytat z książki.

3 komentarze:

  1. Sam mam zamiar zabrać się może jeszcze w tym roku za tą książkę, bo naczytałem się wiele dobrego na jej temat. Na półce mam jeszcze "Tajemną historię". Ogólnie coraz częściej ostatnio czytam literaturę współczesną i jest to bardzo dobra odmiana i powiew świeżości dla fantastyki, której na co dzień czytam najwięcej. Możesz sam coś o tym wiedzieć, bo widzę fana SK, podobnie jak ja, więc pewnie się dogadamy w kwestii mistrzunia. :)

    PS: Proponuję stworzyć możliwość obserwacji bloga, bo ułatwia to bycie na bieżąco z Twoimi wpisami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz i radę :) Do przeczytania zostało mi 16 książek Kinga (łącznie z paroma zbiorami opowiadań). Za jakiś czas wrzucę tu recenzję Historia Lisey.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to niewiele, biorąc pod uwagę ile książek ma King na swoim koncie. Mi zostało jakieś 7. Historia Lisey to była akurat jedna z najgorszych książek od SK.

      Usuń